Plagiat.pl - dlaczego ktoś czerpie korzysci majątkowe z moich utworów?

12.05.2008, Marcin Błaszyk

Na konferencji IPGH na Akademii Ekonomicznej w Poznaniu wysłuchałem z zaciekawieniem i zdziwieniem prezentacji przedstawiciela Plagiat.pl sp. z o.o. O serwisie Plagiat.pl, który weryfikuje między innymi prace dyplomowe studentów pod kątem występowania w nich niedozwolonych zapożyczeń słyszałem kilka lat temu i raczej bezkrytycznie przyjąłem, że jest to całkiem dobre rozwiązanie, które eliminuje możliwość oszustwa przy tworzeniu prac dyplomowych. Potem o tym temacie zapomniałem. Cóż, muszę przyznać, że się myliłem. Bardzo się myliłem.

Uczelni to wina, Plagiatu.pl, może moja…?

W piątek dowiedziałem się jak ten serwis działa. Otóż, jeżeli wierzyć autorowi prezentacji, porównuje on tekst utworu, jakim jest ta przykładowa praca dyplomowa, z utworami znajdującymi się w trzech niezależnych bazach danych. Pierwszy rodzaj baz danych, to bazy prowadzone przez uczelnie. Znajdują się w nich prace dyplomowe ich studentów. I w tym miejscu pojawia się moja pierwsza wątpliwość. Dlaczego uczelnia umieszcza moją pracę magisterską (zdarzyło się, że jedną taką w życiu napisałem) w swojej bazie danych? Dlaczego udostępnia te bazę danych komukolwiek, kto z operacji wykonywanych przy wykorzystaniu zgromadzonych danych czerpie korzyści majątkowe (w tym miejscu zaznaczam, że pisanie w pierwszej osobie stanowi jedynie zabieg stylistyczny, bowiem moja alma mater, z serwisu plagiat.pl nie korzysta). Przecież serwis Plagiat.pl pro publico bono nie działa, choć takie wrażenie usiłował stworzyć jego przedstawiciel. Skoro ktoś wykorzystuje utwór, którego jestem autorem to winien to czynić zgodnie z ustawą bądź na podstawie licencji (zakładam, że takiej nie udzieliłem), lub z tego tytułu, że przeniosłem na niego moje majątkowe prawa autorskie. Nie podejrzewam, żeby serwis plagiat.pl uzyskał licencje od absolwentów uczelni. Przedstawiciel serwisu twierdzi, że porównywanie prac odbywa się za zgodą uczelni, a prace znajdują się, jak wcześniej wspomniałem w bazie tworzonej i utrzymywanej przez uczelnię. I co z tego? Uczelni nie przysługują co do zasady żadne, podkreślam, żadne majątkowe prawa autorskie do mojej pracy dyplomowej. Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych stanowi wyraźnie: “Twórcy przysługuje wyłączne prawo do korzystania z utworu i rozporządzania nim na wszystkich polach eksploatacji oraz do wynagrodzenia za korzystanie z utworu”, chyba że ustawa stanowi inaczej (art. 17). A co ustawa stanowi inaczej w relacjach praca dyplomowa - student - uczelnia, otóż: “Uczelni […] przysługuje pierwszeństwo w opublikowaniu pracy dyplomowej studenta. Jeżeli uczelnia nie opublikowała pracy dyplomowej w ciągu 6 miesięcy od jej obrony, student, który ją przygotował, może ją opublikować, chyba że praca dyplomowa jest częścią utworu zbiorowego” (art. 15a). Co wyraźnie stanowią przepisy, uczelni nie przysługują żadne majątkowe prawa autorskie do mojej pracy dyplomowej. Przysługuje jej wyłącznie prawo do pierwszej publikacji w terminie 6 miesięcy od daty obrony. A wracając do twierdzeń przedstawiciela Plagiat.pl… Serwis nie może korzystać z prac dyplomowych znajdujących się w uczelnianej bazie danych, bowiem uczelnia takiego prawa na Serwis przenieść, zgodnie z zasadą nemo plus iuris ad alium transferre potest quam ipse habet, przenieść nie mogła. Gdyby serwis chciał podnosić, że wszystkiemu winne są uczelnie, które udostępniają prace nie mając do tego prawa, cytuję przepis ustawy o ochronie praw autorskich…: “Uprawniony, którego autorskie prawa majątkowe zostały naruszone, może żądać od osoby, która naruszyła te prawa…” (art. 79) i tu następuje litania roszczeń… Znamienne są słowa “od osoby, która naruszyła prawa”. Kto narusza moje prawa jako autora, serwis czy uczelnia? Z mojego punktu widzenia oba podmioty.

 

I twoje utwory w Internecie też

 

Idźmy dalej, zostawiając temat prac dyplomowych, zaznaczając, że to co piszę oparte jest wyłącznie o prezentację z konferencji. Serwis podobno analizuje teksty znajdujące się w bazie danych zwanej Internetem. Posłużę się tutaj przykładem tego bloga. Jeżeli ktoś zadał sobie trud przeczytania zastrzeżeń prawnych, wie, że większość tekstów zamieszczonych na blogu stanowi przedmiot majątkowych praw autorskich - moich, Krzysztofa, czy Tomka. Jeżeli ktoś nie czytał zastrzeżeń i nie wie o tym drobnym fakcie, cóż - nieznajomość prawa szkodzi. “Prawo autorskie przysługuje twórcy, o ile ustawa nie stanowi inaczej” (art. 8, ust. 1) . Twórcą tego tekstu, gdyby ktoś miał wątpliwości, jest jego autor, czyli ja. Czy nieznajomością prawa, czy celowym ignorowaniem praw przysługujących twórcom kierowali się twórcy serwisu plagiat.pl, nie wiem. Nie mogę jednak przejść obojętne obok faktu bezprawnego wykorzystywania moich utworów przez osoby trzecie. Dozwolony użytek to to na pewno nie jest. Ktoś powie, że Google robi to samo. No właśnie robi i… i łamie prawo. Dlaczego? Odpowiedź chociażby tutaj. Chociaż mój kolega z bloga - Krzysztof, podnosi domniemanie udzielenia licencji niewyłącznej… Mam nadzieję, że poczuje się wywołany do tablicy i tę sprawę wyjaśni. Ponadto na wzmiankowanej prezentacji była mowa o jakiejś wewnętrznej bazie danych. Nie do końca jednak zrozumiałem, co w owej wewnętrznej, prowadzonej przez serwis bazie ma się znajdować. Bo jeśli na przykład moja praca magisterska, to uwagi powyższe i tu są aktualne.

 

 

Co by tu jeszcze…?

 

Gdyby serwis stanął na stanowisku, że tak na prawdę to nie narusza moich wyłącznych praw do korzystania z utworu i rozporządzania nim na wszystkich polach eksploatacji oraz do wynagrodzenia za korzystanie z utworu a jedynie dokonuje opracowania mojego utworu, to odsyłam do art. 2 ustawy, do której już wielokrotnie się odwoływałem. Opracowań można dokonywać, owszem, stanowią one przedmiot odrębnych praw autorskich, jednak jeżeli ktoś ma zamiar rozporządzać tym opracowaniem, niech mnie najpierw poprosi o zgodę. Jeśli takiej zgody nie wyrażę, narusza moje prawa.

 

Na koniec - dane osobowe

 

Nie zapominajmy o danych osobowych. Czy Plagiat.pl prowadzi zbiór danych osobowych autorów prac dyplomowych: ich nazwisk, nazw uczelni, kierunków studiów które kończyli? Przecież musi wskazać zamawiającemu usługę fragment czyjego tekstu został przez domniemanego plagiatora wykorzystany w pracy dyplomowej. W przeciwnym razie taka usługa pozbawiona byłaby sensu. Jeżeli prowadzi, to czy zgłosił ten zbiór do GIODO? Czy moje dane również w tej bazie figurują. Nie znam nikogo, kto wyrażał zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Plagiat.pl sp. z o.o. a nie ukrywam, przez ostatnie dwa dni pytałem wiele osób. Może miałem pecha. Może akurat dane tych osób w bazie się nie znalazły. Na marginesie dodam. że zgodnie z art. 43 ust. 1 pkt 10 ustawy o ochronie danych osobowych z obowiązku dokonania zgłoszenia zbioru danych osobowych zwolnieni są administratorzy przetwarzający dane w związku z “przygotowaniem rozprawy wymaganej do uzyskania dyplomu ukończenia szkoły wyższej lub stopnia naukowego“. Z takiego zwolnienia na pewno nie korzysta Plagiat.pl. Ponadto zwolnienia wyszczególnione w art. 43 ustawy stanowią katalog zamknięty i nie widzę takiego zapisu, który umozliwiłaby nie dokonanie rejestracji.

 

Na koniec - po co to wszystko?

 

Pisząc ten tekst, zacząłem się zastanawiać po co ten cały system weryfikacji prac dyplomowych. Promotorzy traktujący swoją pracę poważnie z łatwością próby plagiatowania wychwycą. A jeśli argumentem jest, że za dużo mają magistrantów, wtedy należy się zastanowić, po co jest ich tylu. Ale to już uwagi na temat zasad funkcjonowania systemu szkolnictwa wyższego.

Opublikowane w Prawa autorskie

21 Responses

  1. irasiad

    “na wzmiankowanej prezentacji była mowa o jakiejś wewnętrznej bazie danych. Nie do końca jednak zrozumiałem, co w owej wewnętrznej, prowadzonej przez serwis bazie ma się znajdować.”

    Odpowiedz na plagiat.pl:

    “Wdrożenie Systemu antyplagiatowego nie polega tylko na założeniu kont w Serwisie i umożliwieniu Wykładowcom sprawdzania prac. Jest to także poważne złożone przedsięwzięcie organizacyjne. Żeby System skutecznie chronił oryginalność prac bronionych na uczelni, uniemożliwiając ich ponowne wykorzystywanie i służył jako skuteczna zapora przeciw plagiatorom próbującym przedstawić jako swoje teksty cudzego autorstwa, Władze Uczelni powinny wprowadzić odpowiednie zasady korzystania z Systemu:

    1.Do wewnętrznej bazy danych Systemu powinny być wprowadzane WSZYSTKIE prace, uznane za wolne od plagiatu”

  2. anks

    wydaje mi sie, ze promotorowi ciezko bedzie wykryc plagiat pracy, ktora ktos napisal na uczelni, znajdujacej sie na drugim koncu Polski. to tak apropos ostatniego akapitu

  3. Marcin Błaszyk

    “Do wewnętrznej bazy danych Systemu powinny być wprowadzane WSZYSTKIE prace, uznane za wolne od plagiatu”

    I wszystko jasne!

    “promotorowi ciężko będzie wykryć plagiat pracy”

    Myślę, że promotor, który należycie wykonuje swoją pracę, wymaga od studentów, by regularnie przedstawiali mu kolejne fragmenty pracy, wskazuje źródła, z których dyplomat ma korzystać oraz weryfikuje te, które student sam wskazuje. Ponadto promotor winien sprawdzać wiedzę studenta. Przecież seminarium magisterskie trwa dwa lata. Przez ten czas na prawdę można sprawdzić, czy ktoś pisze pracę sam, czy kopiuje cudzy utwór. Ktoś powie, że promotor nie ma czasu na weryfikację wiedzy i pracy kilkudziesięciu studentów uczestniczących w jego seminariach. W takim razie należy się zastanowić czy taki model szkolnictwa wyższego w którym liczy ilość nie jakość odpowiada podatnikom a w szczególności tym, którzy za zdobywanie wiedzy płacą. Skoro istnieje, widocznie odpowiada.

  4. anks

    Albo nikt nie ma sensownego pomysłu albo odwagi, by tę sytuację zmienić…

  5. Sebastian_Kawczynski

    Szanowni Państwo,

    jeśli chodzi o kontrolę promotora nad studentem, sprawa nie jest taka prosta. System oszukiwania promotorów (piszę o tym z pełną odpowiedzialnością) jest tak zorganizowany, że nawet najbardziej zaangażowani wykładowcy są wobec niego bez szans. W firmach piszących prace na zamówienie teksty powstają przez wiele miesięcy. Zamawiający je studenci mogą wielokrotnie konsultować się w ich sprawie z promotorami, a ich ghost-writerzy uwzględniają zgłoszone przez promotorów uwagi. Teksty są kompilowane z prac obronionych w poprzednich latach na uczelniach znajdujących się w odległych miejscowościach, nie ma więc szans, że promotorzy kiedykolwiek widzieli je na oczy. Dzięki temu możliwe jest utrzymanie stosunkowo niskich cen i prawie zerowa wykrywalność tego typu praktyk.

    Próbą zmiany tej sytuacji, śmiem twierdzić, że najskuteczniejszą spośród tych, które pojawiły się dotąd, jest właśnie nasz serwis. Stanowi on, w tej sytuacji niezbędne (jeśli jakość oceniania ma dla nas jakiekolwiek znacznie) wsparcie dla promotorów, automatycznie porównując teksty. Wbrew temu, co piszą na ten temat pp. Błaszyk i Jarosiński, nie jest tak, że wykorzystujemy bezprawnie teksty prac, które nielegalnie przejęliśmy.

    Serwis Plagiat.pl wykorzystuje do porównań teksty prac studentów wyłącznie w sytuacji, w której odbiorcami generowanych przez system raportów podobieństwa są pracownicy uczelni.

    Osoby, które korzystają z naszych usług indywidualnie, płacąc za sprawdzenie tekstu przelewem internetowym, bądź SMSem, mogą porównywać sprawdzane teksty wyłącznie z zasobami internetu. Nie jest więc tak, jak suponuje p. Waglowski et consortes, że bezprawnie zarabiamy na przetwarzaniu tekstów prac, do których nie mamy praw.

    Jeśli w myśl obowiązującego prawa jest lub kiedykolwiek w przyszłości będzie tak, że uczelnie nie mają lub nie będą miały prawa do posługiwania się tekstami obronionych na nich prac do tego, żeby sprawdzać, czy nie są one wykorzystywane w kolejnych latach, jest to z całą pewnością luka w prawie. Ratio legis ochrony prawnoautorskiej utworu, jakim jest praca studenta, z pewnością nie jest takie, żeby uniemożliwić uczelniom egzekwowanie samodzielności pisania prac i weryfikację spełniania tego wymagania.

    Kompilowanie magisterek i licencjatów z tekstów prac, które zostały obronione wcześniej, jest dziś bardzo częste. Jedynym potencjalnie skutecznym sposobem na poradzenie z tym problemem jest sprawdzanie, czy oddawane przez studentów prace nie zawierają fragmentów tekstów powstałych wcześniej. Gdyby okazało się to niezgodne z prawem, uczelnie straciłyby szansę na skuteczne egzekwowanie stawianych przez siebie wymagań, a osoby zarabiające na pomaganiu studentom w oszukiwaniu systemu edukacyjnego zacierałyby ręce z radości. Sprawa wymaga więc z całą pewnością wyjaśnienia i jednoznacznego rozstrzygnięcia.

    dr Sebastian Kawczyński
    Prezes Zarządu Plagiat.pl

  6. Arek

    Szanowni Państwo

    Nie zgadzam się całkowicie z przedstawionym wcześniej komentarzem dr. Kawczyńskiego.

    Promotor może zapobiec plagiatowi jeżeli student rzeczywiście pisze pracę pod jego kierunkiem. Jeżeli promotor uzgadnia z seminarzystą temat pracy, regularnie ją sprawdza, wskazuje studentowi źródła i sposób rozwiązania problemu oraz kontroluje postępy studenta plagiat jest bardzo mało prawdopodobny.

    Osoby i firmy piszące prace na zamówienie na pewno nie korzystają przy ich tworzeniu z innych utworów na zasadzie wklej-kopiuj. Tylko promotor ? znający sposób pisania studenta jest w tym wypadku w stanie wykryć niesamodzielnie napisany utwór.
    Jeżeli taka praca została napisana ?własnymi? słowami przez osobę, która podjęła się tego bezprawnie za pieniądze to system plagiat.pl jest wobec takiej pracy całkowicie ?bezbronny? ? a korzystanie z niego jest w tym wypadku stratą pieniędzy.

    Dura lex, sed lex ? twarde prawo, ale prawo.
    Nawet jeżeli niektórzy uważają, że polskie prawo autorskie ma luki ? to trzeba podporządkować się jego przepisom.
    USTAWA z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych stanowi w art. 17 wyraźnie, że:
    ?Jeżeli ustawa nie stanowi inaczej, twórcy przysługuje wyłączne prawo do korzystania z utworu i rozporządzania nim na wszystkich polach eksploatacji oraz do wynagrodzenia za korzystanie z utworu.?
    Ratio legis prawa autorskiego ? jest więc taki, że żaden podmiot nie ma prawa czerpać korzyści majątkowych z jakiegokolwiek utworu (w tym prac studentów) w wyniku ?rozporządzania nim na wszystkich polach eksploatacji?.
    Firma Plagiat.pl świadczy swoje usługi odpłatnie ? czerpie zysk z cudzych utworów chronionych prawem autorskim i uczyniła sobie z tej działalności stałe źródło dochodu.
    Narusza tym samym normę prawną przedstawioną w art. 17 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, a art. 115 ust. 3 tej ustawy stanowi, że: Kto w celu osiągnięcia korzyści majątkowej w inny sposób niż określony w ust. 1 lub ust. 2 narusza cudze prawa autorskie lub prawa pokrewne określone w art. 16, art. 17, art. 18, art. 19 ust. 1, art. 191, art. 86, art. 94 ust. 4 lub art. 97, albo nie wykonuje obowiązków określonych w art. 193 ust. 2, art. 20 ust. 1-4, art. 40 ust. 1 lub ust. 2,
    podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

    Przecież bez umieszczenia w swojej bazie danych utworów chronionych prawem autorskim ? prac magisterskich, licencjackich oraz innych utworów skopiowanych bezprawnie z Internetu ? firma Plagiat.pl nie mogłaby świadczyć swoich usług. Utwory te są umieszczane w ich bazie bez zgody ich twórców. Dodatkowo mimo wykorzystywania tych prac w celach zarobkowych ich prawowici twórcy nie otrzymują za nie żadnego wynagrodzenia.

    Poza tym polskie prawo wcale nie zabrania uczelniom sprawdzania prac magisterskich w celu wykrycia plagiatu, ale? Nie ma podstawy prawnej do tego, by prace te wykorzystywała jakakolwiek firma (w tym Plagiat.pl) w celu uzyskania korzyści majątkowych.
    Dlaczego autor obronionej pracy magisterskiej - nie może zapobiec temu, by jego dzieło było wykorzystywane przez inny podmiot ? firmę Plagiat.pl ? w celu uzyskania korzyści majątkowych?
    Na szczęście twórca ma prawo też bronić swoich praw autorskich przed sądem.

  7. Arek

    Podsumowując

    Zasady polskiego prawa autorskiego są jasne.

    Nie ważne jest:
    - w jakim celu dany utwór jest wykorzystywany (np. sprawdzany przez system antyplagiatowy)
    - kto wykorzystuje ten utwór (np. firma Plagiat.pl)
    - na czyje zlecenie utwór jest wykorzystywany (np. pracownika uczelni)

    Ważne jest (ratio legis prawa)to, że:
    - “twórcy przysługuje wyłączne prawo do korzystania z utworu i rozporządzania nim na wszystkich polach eksploatacji”, więc jakiekolwiek korzystanie z pracy studenta wymaga jego zgody
    - twórcy przysługuje wyłączne prawo do (…) wynagrodzenia za korzystanie z utworu” - więc nikt ma prawa korzystać z pracy studenta w celu osiągnięcia korzyści majątkowych bez jego zgody

    Pozdrawiam

  8. Michu

    Czy w ogóle warto ścigać tych kilku studentów plagiatorów.

    W 99% procent wypadków powodem plagiatów jest to, że:
    - uczelnie nie uczą studentów pisania samodzielnych prac na studiach - znacznie taniej i łatwiej jest zrobić egzamin ustny lub test. Od liceum student całkiem traci umiejętność pisania wypracowań.
    - promotorzy są zapracowani i zupełnie nie starają się kierować pisaniem pracy. każą tylko przynosić co jakiś czas rozdział i nawet nie mają czasu go pobieżnie sprawdzić
    - świadomość prawna studentów jest bardzo niska - większość z nich nie zdaje sobie sprawy, że wklejenie kilku zdań jest przestępstwem
    - studenci zą zapracowani, żyją w ciągłym stresie, brakuje im czasu na pisanie, nie umieją pisać długich tekstów naukowych, więc bardzo często nie zauważą, że nie wstawili przypisu w jakiś miejscach.

    Mimo to działalność serwisu Plagiat.pl na kilku uniwersytetach - dała dowód, że nieprawidłowości dotyczą bardzo małej części prac - dużo mniej niż 10%.

    I teraz ten niewielki procent studentów musi zostać przestępcami, stracić dyplom, pracę, karierę, żeby właściciele 1 firma z Warszawy mogła zarobić olbrzymie sumy na bezprawnym osiąganiu korzyści majątkowych z cudzej własności intelektualnej.
    Uczelnie, które z naruszeniem prawa wydają firmie Plagiat.pl dane osobowe i własność intelektualną swoich absolwentów także są “bez winy”.
    Promotorzy i recenzenci którzy biorą pieniądze za pracę do której w ogóle się nie przykładają również nie ponoszą odpowiedzialności.

    Ciekaw jestem, kto w tym wypadku jest większym przestępcą.

    I dlaczego tylko student musi być absolutnie “czysty” i ponosić pełną odpowiedzialność za swoje czyny.

    Ale tak było zawsze w Polsce - prostego człowieka jak ukradł bułkę zamykano na 20 lat do więzienia, a urzędnicy i “biznesmeni” mogli bezkarnie kraść miliony.

  9. pt@

    No jest w tym coś niepokojącego, że firma/serwis wykorzystuje prace bez zgody twórców, bo może ja nawet chciałbym, by ktoś (ta firma nawet)zabezpieczał moje opublikowane prace przed takim wykorzystywaniem, ale nie widzę powodu by robiła to samowolnie. Może nawet bardziej chodzi mi o uczelnię, która wydaje się udostępniać te prace na potrzeby serwisu. Jak jeszcze dołożyć do tego wymuszanie na studentach zrzekania się praw majątkowych to … no coś tu nie gra. No ale tak samo ten serwis nie wiedzieć czemu wymusza na mnie podawanie adresu emailowego. Zapłata jakaś za opublikowanie mojego artykułu ? Co jest ?! Wszystko to jeden kit. Kto ma siłę zawsze będzie wymuszał. Nawet myślałem, by napisać program do dyskutowania w internecie uniezależniający autorów od konkretnych serwisów, że np można sobie opublikować ten komentarz gdziekolwiek z odwołaniem do tego serwisu tylko. No ale … czasu by trzeba poświęcić trochę.

  10. gluth

    Praca dyplomowa po napisaniu staje się własnością uczelni, przy oddawaniu jej podpisuje się przeniesienie całości praw autorskich na uczelnie. Można się układać z uczelnią - ale trzeba się starać. Większym chamstwem jest to, że prace studentów służą profesorom do pisania swoich prac. Rozdzielają tematy między studentów a później łączą to i mają publikację odwaloną - to jest prawdziwe złodziejstwo.

  11. Andrzej

    “Praca dyplomowa po napisaniu staje się własnością uczelni.”

    Kłamstwo

    Według prawa - Ustawa z 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych - praca jest własnością autora - studenta który napisał utwór:
    Art. 8 ust 2. - Domniemywa się, że twórcą jest osoba, której nazwisko w tym charakterze uwidoczniono na egzemplarzach utworu lub której autorstwo podano do publicznej wiadomości w jakikolwiek inny sposób w związku z rozpowszechnianiem utworu.

    “Większym chamstwem jest to, że prace studentów służą profesorom do pisania swoich prac”
    To nie tylko chamstwo - ale i przestępstwo - z art. 115 ust. 1 ustawy.

    Poza tym przepisy regulaminu np. “student przenosi na uczelnie autorskie prawa do swojej pracy dyplomowej przygotowanej w ramach studiow, przeniesienie następuje na wszystkich polach eksploatacji… określonych w art.50 ustawy…” są niezgodne z prawem, ponieważ: Art 41. ust 3 ustawy:
    “Nieważna jest umowa w części dotyczącej wszystkich utworów lub wszystkich utworów określonego rodzaju tego samego twórcy mających powstać w przyszłości.”

    Pozdrawiam

  12. Andrzej

    “Można się układać z uczelnią - ale trzeba się starać.”

    Nie mam zamiaru się z nikim układać.
    Praca jest zgodnie z prawem moją własnością i tyle.
    Jeżeli ktokolwiek:
    - czerpie z niej korzyści majątkowe (jak Plagiat.pl)
    - lub przekazuje jej treść bez mojej zgody jakiejkolwiek firmie (jak uczelnia)

    Mam prawo iść do sądu i żądać:
    - ukarania tych podmiotów
    - odszkodowania za bezprawne “przywłaszczenia sobie autorstwa lub wprowadzenia w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu”.

  13. Cytat

    Józef Górniewicz, prorektor UWM ds. kształcenia: - “Po pierwsze: Plagiat.pl jest dla nas za drogi. W ubiegłym roku zaoferowano nam go za 400 tys. zł (…)” - Gazeta.pl: Plagiat.pl za drogi dla naszego uniwersytetu

    W plagiat.pl są już 68 uczelnie - ILE TA FIRMA ZARABIA NA PRACACH NAUKOWYCH STUDENTÓW

    Przecież tym powinna się zająć Policja i Prokuratura!

  14. paweł

    witam chciałbym poruszyć pewne sprawy związane z Serwisem Plagiat.pl otóż system ten nie jest kompetentny ktoś kto to stwożył całą tą witryne jest bezmyślną osobą bez wyobrażni siedziałem przez dwa miesiące pisząc własną prace licencjacką czerpiąc materiały z różnych żrudeł ale niczego nie kopiując.po oddaniu pracy uczelnia sprawdziła moje wypociny na Plagiat.pl i okazało sie że ponad połowe pracy mi podkreśliło bo pokrywa sie z jakimiś fragmentami z innych prac. normalne że ktoś jak pisze prace z tych samych książek to moga być takie same fragmenty wyświetla nazwiska jakiś ludzi których wogule nie znam z zaznaczeniem że sie pokrywa coś z ich praca chora strona a ludzie którzy ją stwożyli powinni zmienić branże najlepiej z umysłowej na fizycznego pracownika

  15. Adam

    Dlaczego studenci tak narzekają - a żaden z nich nie stara się w sądzie walczyć o swoje prawa. Pytania i wątpliwości bowiem są nadal poważne:
    - na jakiej podstawie prawnej uczelnia wydaje firmie plagiat.pl tekst studenta chroniony prawem autorskim i jego dane osobowe
    - na jakiej podstawie prawnej plagiat.pl czerpie z cudzych prac korzyści majątkowe
    - na jakiej podstawie prawnej plagiat.pl dokonuje opracowania dzieł studenta
    - na jakiej podstawie prawnej uczelnie w ogóle sądzą, że maja prawo do kontroli tekstow prac studentów - to chyba uprawnienie wyłącznie prokuratury i sądów.

    Odpowiedz jest tylko jedna - nie ma podstawy prawnej takich dzialań, bo te czynności są wręcz przez PRAWO ZAKAZANE pod groźbą sankcji karnych w ustawie o prawach autorskich.

    Kiedy wreszcie skończy się ta uczelniana “hucpa”.
    Uczelnie i jeden prywaciarz dokonują przestępstw, żeby zapobiegać i wykrywać rzekome przestępstwa innych?

  16. Nexus

    Mądrze i rozsądnie argumentujecie swoje racje. Złożyliście już jakiś pozew przeciwko plagiat.pl lub im podobnym?

  17. Tomek

    Dlaczego studenci godzą się na łamanie ich prawa przez uczelnie?

    - W Polsce nadal jest bardzo słaba znajomość przepisów prawnych. Podejrzewam, że znajomość przepisów prawa autorskiego jest znikoma także wśród studentów.

    - Studenta nie stać na prawnika, który poprowadziłby jego sprawę. O istnieniu pozwów zbiorowych też chyba mało kto wie.

    - Ludzie nadal rzadko walczą o swoje prawa. Dominuje bierność, postawa typu “i tak nie wygram”. Ludzie zniechęcają się też przewlekłością spraw w sądzie.

    Po prostu trzeba być człowiekiem stanowczym, świadomym swoich praw, potrafiącym walczyć o swoje.

  18. Piotrek

    Mam takie pytanie do autora artykułu - Pana Marcina Błaszyka:

    Co trzeba zrobić, aby ukarać uczelnię stosującą ten program “Plagiat”? Kto powinien zacząć działać i gdzie się udać? Dobrze by było uruchomić wreszcie machinę przeciwko uczelniom łamiącym majątkowe prawa studentów.
    Niedawno UOKiK nałożył karę na SGH za naruszanie praw studentów (stosowanie niedozwolonych klauzul). Teraz przydałby się precedensowy wyrok przeciwko uczelni stosującej program “Plagiat”.

    I moje pytanie jest następujące:

    - kto może złożyć skargę do UOKiK?

    - może lepiej iść do sądu?

    - czy pozew musi złożyć student? Czy to sprawa cywilna, czy administracyjna? Czy trzeba iść do sądu powszechnego, czy do WSA ?

    - czy osoba, która nie jest studentem, może zaskarżyć gdzieś stosowanie tego programu - może skarga do RPO ???

    Jeśli można, to prosiłbym o krótkie wskazówki. Wystarczy nawet krótka informacja - JAK ZACZĄĆ PROCEDURĘ WALKI Z PROGRAMEM “PLAGIAT”? Chodzi mi o walkę zgodną z prawem. Uważam, że jest spokojnie do wygrania i posypią się pozwy o naruszanie majątkowych praw autorskich.

  19. benek

    Dzisiaj widziałem na własne oczy wydruk z systemu po sprawdzeniu pracy magisterskiej.

    Miedzy innymi zawiera ilość wspólnych słów z innych prac dyplomowych z podaniem imienia i nazwiska autora! Jestem ciekaw ile autorów pozwoliło
    a)używać ich utworów do celów zarobkowych firmy antyplagiat
    b)przetwarzać danych osobowych?

    Może rozumiem idee tej firmy, ale to zdecydowanie powinna być komórka przy jakimś państwoym urzędzie a nie że firma X zarabia na gromadzeniu utworów bez zgody autorów.

  20. benek

    PS Dziwne, że tego systemu nikt nie ściga (pewnie żaden zainteresowany student sie nie odważył) bo to gorszy przypadek niż traker torrentowy. Bo to ten system zawiera również utwory a nie informacje o utworach…

  21. Alejandro

    < a href = “http://google.com/?p=19&lol= rossoff@carbondale.redeem”>.< / a >…

    ñïñ çà èíôó….